E@tronik | AKCJASOS | Akupresura | Cukrzyca | Uzaleznienia | Narkomania | Nasz Lubin | Prawo | Alkoholizmsos | Teczynki | Praca | Poradnik Pani domu | Zdrowie |
Advertisement


Dzisiaj jest:  09.09.2010.          ISSN 1689-5062
Nawigacja: Portal arrow Cultura arrow ZEMSTA "MNICHA"

Logowanie





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Użytkownik anonimowy może
  • przeglądać treść serwisu
  • wyszukiwać treść
  • dodawać filmy
Zarejestrowani użytkownicy mogą
  • dodawać tematy do obserwowanych
  • komentować wszystkie elementy serwisu
  • dodawać ogłoszenia
  • dodawać wizytówki
  • pisać artykuły
  • dodawać zdjęcia
  • wysyłać wiadomości z portalu
ZEMSTA "MNICHA" Email
09.03.2010.
Archiwum/Wieś bywa okrutna. Ustala własne normy i przyzwyczajenia, własne metody rozwiązywania konfliktów. Feruje wyroki. Wieś potrafi ukryć zbrodnię, by w sprzyjających okolicznościach wywlec ją na światło dzienne. Wieś jest z reguły blisko lasu, któremu czasami powierza te najsmutniejsze tajemnice, ufając, że drzewa, ptaki i inne zwierzęta nie będą mówić. Ale tym razem las w J. przemówił. Po województwie legnickim zaś rozeszła się wieść o okrutnej zbrodni.

Mieczysław W. pracował na przeróbce w Zakładach Górniczych Polkowice. Należał do tych spokojnych i bardzo upartych. Kiedy stawiał przed sobą cel, zawsze musiał go osiągnąć. Pewnie dlatego czegoś się dorobił. W zasadzie osiągnął wszystko do czego prawdziwy mężczyzna winien dojść w życiu. Bo po pierwsze - zbudował piękny dom, po drugie - ożenił się z piękną kobietą, po trzecie wreszcie - spłodził syna i córkę. Znany był w rodzinnym J. z jak najlepszej strony.

Mieczysław W. pracował na zmiany. Dojeżdżał do kopalni autobusem zakładowym. Do przystanku, by było szybciej, przechodził przez łąkę obok małego lasu. Znał tę drogę na pamięć. Mógł ją przemierzać z zamkniętymi oczyma i w dzień, i w nocy.

Bogna W. wyprawiała męża z należną troską. Przygotowywała kanapki, prasowała koszule i machała ręką na pożegnanie. Gdy było ciepło, wychodziła przed willę, a gdy padało lub dokuczał mróz, stała z uniesioną ręką na piętrze...

- Nad nią ciąży przekleństwo - mówi starsza kobieta w sklepie. - To ona go zabiła, ale musiała to zrobić...

- Kiedy pan Mietek jechał do roboty - tłumaczy chłopiec mieszkający naprzeciwko domu państwa W. - zjawiał się taki facet w długim ciemnym płaszczu, w takich zagranicznych ciemnych okularach... We wsi nazywaliśmy go Mnichem. Jarek, wie pan - ten syn pana Mietka - mówił do niego zwyczajnie, wujku...

- Cicho siedź, gówniarzu ! - strofuje chłopca jego babcia - Przecież my nic nie wiemy na ten temat ! - starsza pani rozkłada ręce i kiwa głową.

Wieś jednak wydała już wyrok. Ludzie sami zrobili śledztwo. Dobrze wiedzą kto zabił Mieczysława W.

- Szkoda chłopa - mówi siwy gość w pijalni piwa. - Spokojny był i nie wadził nikomu. No, chyba że ktoś mu wlazł w drogę. Wtedy potrafił się odgryźć. Bywało, że i przyłożył porządnie. Ale nigdy za darmo ! - akcentuje.

- Kiedyś pobił jednego z sąsiadów - uzupełnia obraz męża Bogna W. - bo tamten wiele szkody nam narobił. Potem ten sąsiad zaczął się odgrażać, że jak nie nam, to dzieciom na pewno da popalić. Nawet przez jego pole nie mogliśmy przejść, chociaż przy miedzy było bliżej do domu...



Mieczysław W. zaginął po dwudziestym lipca ubiegłego roku. Z tydzień nikt go nie widział. Wszyscy we wsi się dziwili, bo on raczej do wyskoków nie był zdolny.

- A ona to wcale nie szukała męża - twierdzi jedna z kobiet w sklepie - Jakby wiedziała, co się stało.

- Niech pan sprawdzi, czy ona potrafi płakać... - podpowiada ktoś sprzed sklepu.

Bogna W. - żona Mieczysława - tłumaczy:

- Wypłakałam już chyba wszystkie łzy. Byliśmy zgodnym małżeństwem. Był taki delikatny. Dzieci za nim przepadały...

Na podwórku pospiesznie dodaje:

- Wie pan, nawet nie wiem z kim on się przyjaźnił. Gdy go znaleźli, myślałam, że umrę. Wszystko mi się zawaliło... - po krótkiej przerwie kontynuuje. - Nieprawda, że miałam jakiegoś kochanka. Ludzie wymyślają różne bzdury. Ot, niedawno dowiedziałam się, że przebywam poza granicami Polski, a matka przyznała się do zabójstwa... Zwłoki ktoś podrzucił niedaleko domu, dosłownie kilka kroków, po to, żeby wplątać w morderstwo rodzinę...

Odchodzi w mrok ganku.

Wojtek i Sławek mieszkali po drugiej stronie lasu. Szli właśnie do kościoła, gdy zwrócili uwagę na straszny smród od lasu. Był ogromny upał. Ten smród nie dawał im spokoju. Jak to chłopcy, chcieli sprawdzić, skąd ten odór. Weszli do lasu. Coś prowadziło ich na polanę. Zadrżeli kiedy ujrzeli dwa worki naciągnięte na zwłoki. Uciekali jak opętani.

- Poszedłem tam - wyjaśnia ojciec chłopców - bo chłopaki aż drżeli ze strachu. To był straszny widok... Na szczęście był akurat u mnie jeden z policjantów z posterunku w J.

Mieczysław W. nie żył od kilku dni. Zwłoki były w stanie rozkładu. Upał przyspieszał reakcje gnilne.

Ojciec Wojtka i Sławka na samo wspomnienie tamtej chwili zasłania twarz, a po jego plecach przebiegają dreszcze.

- Wymiotowałem - mówi z obrzydzeniem. - Nie mogłem się pohamować. Do dzisiaj mam ten widok przed oczami i... czuję ten natarczywy smród. Dookoła pełno much... cholera, wiele rzeczy już widziałem w życiu, ale tym razem byłem w szoku !



Prokuratura i policja długo nie przekazywały żadnej informacji w tej sprawie. - Dla dobra śledztwa - uspokajano dziennikarzy. W końcu, w sierpniu aresztowano podejrzanego. Był nim właśnie ów Mnich. Od razu przyznał się do winy. Mówił, że miał swoje porachunki z Mieczysławem W. Dlatego od dawna planował morderstwo. Obserwował go uważnie przez kilkanaście dni. Krytycznego dnia czekał obok przystanku.

Tego dnia Mieczysław W. wysiadł z autobusu z kolegą. Szli kawałek razem, aż w końcu W. pożegnał się i skręcił na polną drogę. Mnich przyspieszył kroku.

Pod lasem uderzył pierwszy raz siekierą. Nie pamięta, gdzie trafił. Potem poprawił kilka razy... Kiedy Mieczysław W. nie dawał znaku życia, zaciągnął go na polanę. Spod płaszcza wyciągnął dwa jutowe worki. Wcisnął w nie zwłoki. Przysypał trochę i pobiegł na przystanek, żeby złapać autobus do G.

Mnich nie wyjaśnił, dlaczego chciał zemścić się na Mieczysławie W. Nie tłumaczył swojego postępowania. Nie bronił się. W jego wypowiedziach było mnóstwo nieścisłości.

- To stara sprawa. Szkoda gadać !



Bogna W. unika ludzi. Nie chce wdawać się ani w dyskusje, ani w pyskówki. Niech więc wieś wie swoje. Ona i tak nie przekona ludzi. Przykro jej tylko, że to właśnie ją spotkał taki los. Męża kochała... Pewnie, że czasami się spierali. Nie tak jednak, by zabijać.

Wśród mieszkańców wsi panuje przekonanie, że Mnich był kochankiem wdowy. Mieczysław W. pozostawał wsiową legendą. Był czysty jak łza, zawsze uczynny, stronił od alkoholu. Nikt nie pamięta, by się z nim kiedykolwiek sprzeczał. Po prostu lubiany był we wsi.

- Nie rozumiem, jak mogli wcześniej nie znaleźć jego ciała, skoro w tym lesie tak śmierdziało... – mówi bratowa Bogny W.

Rzeczywiście dziwne. Wojtek i Sławek utrzymują, że od lasu ze sto metrów czuć było odór. Około dwadzieścia metrów dalej od polanki, na której znaleziono zwłoki Mieczysława W. (po drugiej stronie szosy) kilku robotników pracowało przy cmentarzu. Na polance urządzali sobie ogniska z kiełbaską.

Mieczysław W. zabrał tajemnicę do grobu. Las znowu milczy. Mnich zaplątał się w zeznaniach. Śledztwo trwa.

Tadeusz Stojek

Dodaj jako ulubiony (23)

Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Komentarze

4 września Festiwal Narodów w Lubinie
Będzie się działo :)
04/09/10 10:06 Więcej...
przez jan

Czy stary "Piętruś" wróci do łask?
Piętruś mógłby jeździć po nowej obwodnicy południowej, żeby generować ruch jak powstanie obwodnica zachodnia Lubina :p :grin :cry
04/09/10 10:04 Więcej...
przez jan

Muzyka z oblężonego miasta - dzień pierwszy
No tak. Emocjonalnie z bluesem to ty jednak niewiele masz wspólnego. Przynajmniej na to twój komentarz wskazuje.
03/09/10 17:29 Więcej...
przez Mad_Dog

Prezydent asfalt
rosita
z niku wynika, że jesteś kobietą z tego co piszesz wynika, że z nieuwagą czytałaś ten artykuł, otóż autorowi chodzi o to ze pół kilometra obok tej obwodnicy będzie budowana druga obwodnica zaczynająca się przy krajowej trojce, biegnąca kolo nowego parku na ustroniu i wpadająca z powrotem na trójkę z...
02/09/10 22:30 Więcej...
przez jan

Prezydent asfalt
no nie dokońca się zgadzam
mieszkam w pobliżu budowanej obwodnicy i uważam, że jednak jest ona potrzebna. może nie musi być 4 pasmowa, ale powinna ta droga powstać- dla mieszkańców ustronia, którzy chcąc jechać do Legnicy muszą objeżdżać całe miasto dookoła, często robiąc sobie skróty i zakorkowując osiedlowe drogi, jak np. u...
02/09/10 19:34 Więcej...
przez rosita

Gorące tematy

© 2008 - 2010 Nasz Lubin - portal miejski - portal społeczności Lubina i regionu miedziowego - lubin najnowsze wiadomości,lubin sport, lubin kultura. lubin foto, lubin video relacje, lubin ogłoszenia,lubin porady, lubin repertuar kin