| KGHM: Stop odkrywce! |
|
| 09.03.2010. | ||||
Redagowane przez Biuro Prasowe KGHM pismo „Miedziak” w ostatnim swoim numerze całą stronę tytułową poświęca sprzeciwie dla mającej tu powstać odkrywki węgla brunatnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak prasa jest wolna, a każdy ma prawo do własnej opinii. Wiadomo jednak, że rząd RP, a ściślej minister gospodarki, nalega na podjęcie decyzji o eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”.Zarząd KGHM już wyraził swój brak zainteresowania dla tej inwestycji, co odnotowały media w całej Polsce. Zauważyć trzeba, że już prawie od roku istnieje na tym terenie silny opór społeczny zorganizowany w Stowarzyszenie „Stop odkrywce”. Wielotysięczny nakład pisma sygnalizuje przyłączenie się KGHM do środowisk protestujących w tej sprawie. W całym tym wydarzeniu jest coś dziwnego, a zarazem bardzo niepokojącego. Zdziwienie budzi fakt, że spółka z większościowym udziałem Skarbu Państwa jawnie i otwarcie występuje przeciw interesom tegoż państwa. Niepokojące jest to, że KGHM zamiast skupić swoją uwagę na produkcji zaczyna uprawiać własną politykę lokalną w nienajciekawszym wydaniu. Księstwo Legnickie Dawniej Legnica rywalizowała z Wrocławiem o miano stolicy Śląska. Tu była siedziba księcia Henryka Brodatego i jego małżonki św. Jadwigi. Legnickie szanse zniszczył najazd Mongołów w 1241 roku. Przegrana bitwa na Legnickim Polu zamknęła okres realnych możliwości odegrania kluczowej roli księstwa w zjednoczeniu państwa polskiego. Historia ta nadal jest żywa na tym terenie. Teraz rolę księcia na ogół odgrywa prezes KGHM, którego możliwości finansowe w potocznej opinii publicznej są wręcz nieograniczone. Prawie wszyscy są w jakimś stopniu od niego zależni. Poza administracją państwową i samorządową zatrudnia on prawie wszystkich zdolnych do pracy. Jest to pewne uproszczenie, które uwzględnia zatrudnienie w spółkach kapitałowych oraz w firmach prywatnych żyjących z otrzymywanych od nich zleceń. Mało kto chce walczyć z „księciem”. Śmiałkowie na ogół są przegrani, czego dowodem bywa na ogół dożywotni już brak ich zatrudnienia we włościach. Co jak co, ale polityka personalna jest tu ściśle kontrolowana, ręcznie sterowana i nie mająca żadnej litości dla pokonanych. Obecnie, tak jak dawniej „księstwo legnickie” pragnie suwerenności, własnej polityki krajowej i zagranicznej. Wydaje się, że niczym nieograniczone bogactwo KGHM stanowi podstawę materialną dla takich ambicji. Są one mniej lub bardziej powściągliwie wyrażane i to niezależnie od politycznego koloru władców na miedziowej spółce. „Książę legnicki” wszędzie podejmowany jest z należnymi honorami zarezerwowanymi dla suwerennych władców niepodległych państw. Brakuje tylko zewnętrznych oznak władzy w postaci flagi, herbu, godła i własnej armii. Wszystko inne już jest. więcej na: nettg.pl/Adam Maksymowicz Dodaj jako ulubiony (10)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


.jpg)
.jpg)
.jpg)


Redagowane przez Biuro Prasowe KGHM pismo „Miedziak” w ostatnim swoim numerze całą stronę tytułową poświęca sprzeciwie dla mającej tu powstać odkrywki węgla brunatnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak prasa jest wolna, a każdy ma prawo do własnej opinii. Wiadomo jednak, że rząd RP, a ściślej minister gospodarki, nalega na podjęcie decyzji o eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”.

